Showing posts with label poezja / poetry. Show all posts
Showing posts with label poezja / poetry. Show all posts

Saturday, 9 March 2013

Common poems / Wspólne wiersze

Przepis na wspólny wiersz
 
· usiąść w okręgu
· wybrać temat (wystarczy jedno słowo przewodnie)
· u góry kartki papieru należy napisać dwie linijki wiersza
· zagiąć papier tak, aby widoczna była tylko druga linijka
· przekazać swoją kartkę sąsiadowi
· nawiązując do widocznego wersu należy dopisać dwie linijki wiersza
· zagiąć papier tak, aby widoczna była tylko ostatnia linijka
· przekazać kartkę sąsiadowi
I tak dalej, aż skończy się miejsce na kartce.




Autorzy:
Wiktor, Dominik, Zuzia, Agnieszka, Tymek i pani Marzanna

Friday, 8 March 2013

Formy poezji / Forms of poetry


On the 16th of February we were exploring different forms of poetry. Concrete, visual poetry, limerics and other poetic experiments.
Na warsztatach 16 lutego zajmowaliśmy się różnymi formami poezji. Głównie poezją konkretną, wizualną, ale również limerykami oraz innymi eksperymentami poetyckimi.
................

A oto co myśli o warsztatach Tymek:

Na dzisiejszych warsztatach omawialiśmy rożne wiersze, lecz nie takie zwykle wiersze, ale takie, o których nigdy wcześniej nie słyszałem. Myślałem, że jest tylko jeden styl pisania wierszy, ten ‘NUDNY’, ale nie. Są takie wiersze, które są krótkie, śmieszne i nawet czasami banalnie głupie, czyli takie jakie lubię (chociaż nadal nie przepadam za wierszami). Jedyny wiersz, który mi sie podobał to ten, w którym było chyba najmniej słów, czyli „Będzie, jest, było”. Spodobał mi sie ten wiersz (to nie znaczy, że go lubię), bo był krótki i prawdziwy i nie było nic takiego skomplikowanego.

Na warsztatach także pisaliśmy własne wiersze stylem aabba, co oznacza, że pierwszy i drugi wers muszą się rymować, drugi i trzeci wers też muszą mieć wspólny rym, a ostatni wers musi się rymować z pierwszym i drugim. Taka jest budowa limeryków.

Jeszcze jeden fajny wiersz był ten, w którym było tylko słowo czas, ale był ułożony tak, by wyglądał tak jak klepsydra. Niestety, nadal nienawidzę wierszy i dla mnie są bez sensu, ale może kiedyś mi sie spodobają. A, i właśnie, na początku spotkania musieliśmy przetłumaczyć wiersz, który wcale nie był łatwy, tak samo jak znalezienie w jaki sposób odczytać ocenzurowany wiersz Czesława Milosza, w którym sie okazało, że trzeba go czytać od lewa do prawa, a nie w dół. Tak więc właśnie wam opowiedziałem co działo się na naszej lekcji, w której nie brałem dużego udziału z powodu, że nie lubię wierszy i nie znam sie na nich ani trochę.

...................

And here's Diminik's relation:

In conclusion I would say that today’s lesson was fun. The last thing we did today was basically going home but before that we did a lot of stuff. We were working on a quite a confusing text that had a lot of idioms in it. It was in Polish and the title was ‘Wyrok na Czasie’ which means ‘A Judgement on Time’. We were trying to find all the idioms in the text. I actually have to say that if you don’t know idioms in a specific language, it is easy to get mixed up. For example in Polish there’s an idiom which, if it would be translated word to word, would mean ‘to kill time’ and it actually means to do something so you don’t get bored.

Earlier we had a break; we were talking and eating biscuits. No donuts today, but still it was fun.
Before the break, Miss Marzanna played a slideshow. It was about idioms about time, presented as pictures. For example: time flies was illustrated as a flying bird with a clock on its tummy. Then we got the first homework. The good thing about it was that at least it wasn’t boring, and the bad thing was that… well… it was homework… It was about drawing pictures of idioms about time. Earlier, we talked about poetry for a while after watching a different slideshow on different types of poetry.  Zuzia was probably the person who liked it the most as she is the one that likes poetry a lot… I personally don’t think anyone else likes poetry, at least as much as Zuzia. In my opinion it is all right but I prefer reading fantasy books like the ‘Harry Potter’ or the ‘Percy Jackson’ series. I don’t find poetry that interesting.
........................

Przykłady poezji konkretnej/wizualnej / Concrete/visual poetry looks like this:

by Anatol Knotek
by Anatol Knotek


by Stanisław Dróżdż

by Krzysztof Szatrawski

Dadaizm to tworzenie poezji z przypadkowych słów powycinanych z gazet. / Dadaism looks like this:
by Hugo Ball

Limeryki wyglądają tak / Limerics are little funny poems


There was an old man of Dumbree,
Who taught little owls to drink tea;
For he said, "To eat mice
Is not proper or nice,"
That amiable man of Dumbreee.

              by Edward Lear

I wersja Grzegorza Gigola:

Pewien stary pan Jan z Ałma-Aty
wprawiał sowy w pijaniu herbaty.
"Gdy się jada wciąż myszki,
można dostać skręt kiszki",
mawiał do nich pan Jan z Ałma-Aty.


We also experimented with poetry and created our own limerics and even common poems. You can see them in the future posts.
Sami też eksperymentowaliśmy. Tworzyliśmy własne limeryki, poezję gazecianą oraz wspólne wiersze pisane trochę po omacku. Będzie je można obejrzeć w kolejnych postach.

 

Thursday, 21 February 2013

Więcej śmierci w poezji

Władysław Broniewski

Firanka

Otworzyłem okno, a firanka
pofrunęła ku mnie,
jak Anka
w trumnie.

Biała firanka, błękitne zasłony,
zaszeleściło...
O! pokaż mi się od tamtej strony!
Jesteś? Jak miło!....

Jak miło... jak miło... jak strasznie,
moja miła...
Ja już chyba nie zasnę...
Firanka? ... Czy tyś tu była?
 
"Firanka" w interpretacji Agnieszki:

Wydaje mi się dość oczywiste, że autor opisuje nam pewną noc (może jedną z wielu podobnych?), podczas której doświadcza obecności ducha swojej zmarłej córki. Używa metafory w postaci firanki, aby opisać ducha Ani. Poecie zdaje się, że słyszy jak szeleści jej szata, gdy ona fruwa po pokoju i za oknem. Z fragmentu „Ja już chyba nie zasnę...” wnioskuję, że panuje noc i podmiot liryczny próbuje zasnąć, ale przedziwne odgłosy i natarczywe myśli nie dają mu spokoju. Wszelkie szelesty i odgłosy, zasłyszane w nocy, brzmią o wiele głośniej i bardziej zwracamy na nie uwagę. Mogą one budzić w niektórych niepokój. Biorąc pod uwagę tematykę wiersza, myślę, że autor uważa ten szelest za obecność ducha Ani.
W całym utworze autor używa tylko dwóch kolorów: bieli i błękitu. Biel kojarzy mi się z niewinnością dziecka, ale jest również powszechnie uważana za kolor ducha. Błękit kojarzy mi się z niebem, ale z biografii wynika, że Ania udusiła się gazem, który płonie na kolor niebieski, więc może istnieje pewien związek.
Podmiot liryczny odczuwa mieszane uczucia, jest jednocześnie uradowany obecnością ducha córki, jak i przerażony, bo to jednak duch. Od najmłodszych lat, przekazywany jest nam, z pokolenia na pokolenie, strach  przed duchami. Widać, że bardzo chce się spotkać ze swoją dobrze mu znaną, ukochaną córeczką, ale jednocześnie wyczuwa jakąś obcą formę życia. Możemy z tego wywnioskować, że autor cały czas myśli o swoim najdroższym dziecku i nie może się pogodzić z wieczystym rozstaniem. Przepełnia go niepokój i nie pozwala spać po nocach. Autor czuje się samotny i choć okazuje pewien entuzjazm na „obecność” córki, to jednak brzmi jak szaleniec,  jak wariat targany wspomnieniami. Zgaduję, że okno to metafora granicy, rozdzielającej świat żywych i umarłych w wierszu.
Całkiem sporo środków poetyckich zostało użytych w wierszu. Występuje metafora, porównanie: ,,firanka pofrunęła ku mnie, jak Anka w trumnie”, antonim: ,,jak miło... jak strasznie”, epitety: ,,Biała firanka, błękitne zasłony”, eufemizm: „tamta strona”, animizacja: firanka to duch Anki i układ rymów: abab. Nie wiem, czy autor zrobił to świadomie, czy to zwykły zbieg okoliczności, ale w słowie ‘Firanka’, znajduje się słowo ‘Anka’.
Podsumowując, jest to dość interesujący utwór, który, nie znając biografii autora, można zinterpretować na różne sposoby. Ukazuje uczucia, które często odczuwają ludzie nie mogący się pogodzić ze śmiercią bliskiej osoby. Bardzo spodobała mi się tajemnicza, zaskakująca atmosfera w wierszu i użycie firanki. Po pierwszym przeczytaniu tego wiersza, czułam lekki niesmak spowodowany tak zwanym, „rymem częstochowskim” na początku utworu, ale przeczytałam go jeszcze kilka razy i zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu po dłuższej analizie. Pozwolił mi spojrzeć z perspektywy osoby dręczonej takim problemem i lepiej zrozumieć tęsknotę, którą odczuwają osoby pozbawione najbliższych osób.

Saturday, 16 February 2013

Śmierć w poezji


Oto podsumowanie warsztatów z 26.01.2013, napisane przez Wiktora:
Kiedy byłem w sobotę na warsztatach polsko-angielskich, to dużo uczyliśmy się o poezji. Na początku naszego spotkania pani Marzanna zadała nam pytanie z czym nam się kojarzy poezja i zapisywaliśmy nasze skojarzenia na kartce. Następnie pani nam odczytała to, co było napisane i powiedziała, że niektóre osoby uważają, że poezja jest nudna. Kiedy tak dyskutowaliśmy o poezji ,to doszliśmy do wniosku, że tekst piosenki też może być poezją. Potem omówiliśmy tekst piosenki zespołu Human pt. "Słońce moje" i okazało się, że tam chodziło o śmierć. Pani powiedziała, że śmierć będzie tematem zajęć. Potem czytaliśmy wiersze np.: Ks. Jan Twardowski "Spieszmy się", Bolesław Leśmian " Urszula Kochanowska " ,Herbert Zbigniew "Pan od przyrody". Mnie najbardziej spodobał się wiersz Herberta Zbigniewa "Pan od przyrody". Kiedy byliśmy trochę zmęczeni to mieliśmy piętnaście minut przerwy. Gdy odpoczęliśmy i trochę posililiśmy się smacznymi pączkami wróciliśmy do zajęć. Po przerwie dostaliśmy papier i mieliśmy napisać pięć rzeczy, które chcemy zrobić przed naszym odejściem ze świata. Całe zajęcia trwały trzy godziny, a czas spędzony na warsztatach były bardzo ciekawy i interesujący. Po skończonych zajęciach, kiedy czekaliśmy na rodziców pani włączyła nam na komputerze parę interesujących filmików, np. Sir Ken Robinson "Do schools kill creativity?". Kiedy oglądaliśmy filmik to właśnie przyszła po mnie mama, byłem zadowolony, bo po zajęciach jechaliśmy na urodziny mojego wujka.
A poniżej znajduje się wersja Zuzi:

Na początku Pani Marzanna rozwiesiła spory kawał papieru na drzwiach jej garderoby i nam wyjaśniła, że mamy mówić, co nam sę kojarzy z poezją i wszystko zapisywała na tej kartce. Tymek jako pierwszy wykrzyknął „nudy”, a ja „miłość” i takie tam. Jeszcze kilka miesięcy temu też myślałam o poezji, że to nudy i nic specjalnego. Ale ostatnio polubiłam pisać i wszystko mi się zmieniło. Teraz myślę, że poezja jest jak zagadka. Trzeba zrozumieć, o co chodzi i jeszcze szukać jakichś podpowiedzi. Myśle, że poezja jest piękna, po prostu trzeba ją zrozumieć. Dyskutowaliśmy sobie o poezji i Pani Marzanna nam powiedziała, że tekst piosenki to też jest poezja. Zadziwiłam się jak powiedziała, że rock i pop to też może być poezja. No, bo ja zawsze myślałam, że poezja jest zwykle taka jakby wolna i romantyczna, ale widać, że się myliłam. Następnie zaczęliśmy rozmawiać o utworze pt.”Słońce moje” i się okazało, że to jest piosenka, a nie wiersz. A Human to zespół! Mimo tego, że to nie jest mój rodzaj muzyki, polecam wam tą piosenkę, bo jest naprawdę warta słuchania. Probowaliśmy zrozumieć, o co w tej piosence chodzi i doszliśmy do wniosku, że chodzi o śmierć. A więc tematem lekcji była śmierć. Następnie czytaliśmy inne wiersze, w których chodziło o różne rodzaje śmierci. Mi się najbardziej podobał wiersz Zbigniewa Herberta "Pan od przyrody", tak samo jak Wiktorowi i prawdopodobnie Tymkowi. Pośmialiśmy się trochę z pomysłów Tymka i mieliśmy pietnaście minut przerwy. Jedliśmy pączki, było ich tysiące, a zniknęły w pół sekundy. Po naszej przerwie, która nie dała mi dużo energii, ale była pyszna, dostaliśmy kartki papieru (ja pisałam w zeszycie) i pisaliśmy pięć rzeczy, które chcielibyśmy zrobić przed naszym odejściem. Ja napisałam osiem rzeczy, ale to nic. Po tym dla zabawy pisaliśmy wiersze, a ja napisałam takie, które kompletnie nie mają sensu. Później dyskutowaliśmy o zadaniach domowych, o których strasznie marudziłam, ale nie są takie złe. Na koniec mama Wiktora przyszła nas odebrać, ale Pani Marzanna i Pani Bożena zaczeły o czymś rozmawiac i troche sie nudzilam i mi się komórka rozładowała, ale Pani Marzanna nam włączyła filmik na YouTube, gdzie pewien pan grał na ludziach. To ten, który śpiewa „Don’t worry, be happy”. :D Następnie ubrałam kurtkę i buty i odjechalismy do domu.
 
W. Szymborska, Kot w pustym mieszkaniu
 Umrzeć - tego nie robi się kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.
Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.
Coś sie tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.
Do wszystkich szaf się zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.
Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
I żadnych skoków pisków na początek.
W interpretacji Tymka:
 
Kot czuje sie opuszczony, zły, i samotny. Zauważył, że nie ma właściciela. Brakuje czegoś. Lampa się nie świeci i nie ma co robić w pustym mieszkaniu. Kot szuka swojego właściciela w wielu miejscach, np.  we wszystkich szafach, pod dywanem, na półkach i pod papierami.
Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
I żadnych skoków pisków na początek.
Ten fragment pokazuje że kot nie pogodził sie że jego właściciel umarł ponieważ nadal myśli że jego właściciel wróci.
Wiersz mówi o tym, że właściciel kota umarł, lecz kot nadal go szuka i nie może pogodzić się ze śmiercią właściciela. Wydaje mi się, że w wierszu chodzi oto, że niektórzy ludzie nie mogą się pogodzić ze śmiercią bliskich.
W interpretacji Dominika:
 
Kot czuje się smutny, nieszczęśliwy, obrażony, stęskniony, czekający. Kot obserwuje, że jedzenie jest mu podawane przez kogoś innego, i kroki na schodach są inne, a wieczorna lampa się już nie świeci. Kot szuka swojego właściciela w szafach i pod dywanem. Według mnie kot nie pogodził się ze śmiercią swojego właściciela. „Niech no on tylko wróci, niech no się pokaże”
W wierszu chodzi o to, że właściciel kota umarł, a kot go bezskutecznie szuka po domu choć spostrzega, że coś jest nie tak. Wybrałem ten wiersz, ponieważ opowiada on całkiem ciekawą historię o kocie, którego właściciel zginął. Kot udaje obrażonego, a tak naprawdę bardzo tęskni za swoim panem.
 
cdn. / tbc

Saturday, 26 January 2013

Introduction to poetry / Wstęp do poezji


W pierwszą sobotę Nowego Roku 2013 byłem na warsztatach u pani Marzanny. Po świątecznej przerwie niechętnie szedłem na zajęcia, ale kiedy dotarłem na miejsce było SUPER. Na warsztatach było nas tylko czworo: ja, Tymek, Zuzia i Dominik. Agnieszki, Szymona i Damiana tym razem nie było. Głównym tematem naszych warsztatów były środki poetyckie. Na początku pani rozdała nam przygotowane wcześniej kartki ksero z tematem lekcji i parę wierszy, np. „Lokomotywa” Juliana Tuwima, „Tren XII” Jana Kochanowskiego, „Żołnierz” Bolesława Leśmiana i inne. Potem dyskutowaliśmy i omawialiśmy różne wiersze. Mnie najbardziej podobał się wiersz Jana Kochanowskiego. Nasze zajęcia trwały trzy godziny, więc w między czasie mieliśmy krótką przerwę, na której mogliśmy zjeść coś smacznego i porozmawiać. Po przerwie Pani Marzanna dała nam do przećwiczenia ile słów pochodnych możemy wymyślić ze słowem ‘dom’, a potem mieliśmy konkurs kto najwięcej ułoży słów z wyrazem ‘ręka’. Konkurs ten wygrała pani Marzanna z trzydziestoma pięcioma wyrazami. Wszyscy przy tym dobrze się bawili. Po paru minutach za oknem zauważyliśmy amerykański wóz policyjny i amerykańską taxi. Tak zajęcia dobiegły do końca w miłej i serdeczniej atmosferze. Już nie mogę doczekać się następnych zajęć.
Wiktor

On the first Saturday of the New Year of 2013 I was at a workshop with miss Marzanna. After the Christmas break I was walking to class reluctantly, but when I got there it was great. At the workshops there were only four of us: me, Tymek, Zuzia and Dominik. Agnieszka, Szymon and Damian this time were not present (Agnieszka and Szymon were in Poland because their gran passed away). The main topic of our workshop were poetic measures. First miss Marzanna distributed cards with the poems such as ‘Lokomotywa’ by Julian Tuwim, ‘Tren XII’ by Jan Kochanowski, ‘Żołnierz’ by Boleslaw Leśmian and others. Then we discussed the figures of speech and sample poems. I liked most the poem by Jan Kochanowski, ,,Tren XII.'' Our classes lasted three hours, then, in the meantime, we had a short break where we could have something good to eat and talk. After the break we practiced the words derived from the words ,,house,'' and then we had a competition for who can come up with the gratest amount of words deriving from the word ,,hand.'' The competition was won by miss Marzanna with a score of about 35 words. Suddenly, we saw the American police car and an American taxi behind the window. And so came the end of our activities in a relaxed atmosphere. I can't wait for the next workshop.
by Wiktor

.......................................................
A poniżej kilka ciekawostek o Janie Kochanowskim.


Szymon wybrał ten fragment:
Dla Mistrza z Czarnolasu ulubionym miejscem na pisanie fraszek była lipa pod jego domem. Około 1579 r. szczęśliwe życie przerwała śmierć ukochanej córki, Urszuli. Poeta poświęcił jej ostatni,  najwybitniejszy cykl poetycki – „Treny”. Źródło

Dominik i Tymek:
W epoce renesansu, łacina przestała być tak popularna jak w epoce średniowiecza. Dzięki wynalezieniu druku i reformacji, coraz bardziej popularne stawały się języki narodowe, a łacina przestała być językiem uniwersalnym. Kochanowski wykorzystał więc, możliwość pisania po polsku. Nie odcinał się całkowicie od tradycji językowej i trzymania się dawniejszych form oraz słownictwa. Korzystał też z żywej mowy i wprowadzał nowo pojawiające się słowa, zachowując ulubiony przez siebie umiar. Nie poświęcał utworów własnej sławie. Pisał po to, by przekazać pewne prawdy uniwersalne i przysłużyć się np. państwu, pokazać jego wady i to, co jest złe. Przykładem może być dramat „Odprawa posłów greckich”, która była pierwszą książką, drukowaną w Warszawie (wystawiona i wyd. 1578). Źródło

Agnieszka:

Wyznawał filozofię stoicką, epikurejską i neoplatońską.
Mimo swojej religijności, w trenach, jako rozżalony ojciec, Kochanowski poddaje w wątpliwość istnienie Boga. Niedługo potem, umarła druga córka Kochanowskiego, Hanna. Źródło

Zuzia:
Najbardziej mnie zaciekawił ten kawałek: „Kochanowski zmarł na atak serca w Lublinie. Udał się tam, aby oskarżyć zabójców swojego szwagra”. Źródło